Czy dokumentować trudne chwile?

Dzisiaj przed nami dosyć trudny temat, który jest na tyle wymagający, że zrealizowanie go odkładałam już od dłuższego czasu. Było to spowodowane tym, że trochę nie wiedziałam jak się zabrać za pisanie – tak aby każdy może trochę zwolnił i zastanowił się nad poruszanym tematem a przy okazji wyciągnął właściwe dla siebie wnioski. Dlatego też nie będę nikomu mówić, co jest dobre a co nie bo to jest bardzo indywidualna kwestia i ten tekst będzie miał charakter dosyć luźnych rozważań.

project-life-dokumentacja-trudne-chwile

TRUDNE CHWILE – ALE JAK TO?

Czy nie uważacie, że czasami staramy się żyć aż nadto idealnie? Budzić się w białej puszystej pościeli, nie mieć zmartwień i żyć sobie beztrosko z dnia na dzień? Każdy by chciał nosić różowe okulary i dlatego za wszelką cenę staramy się być szczęśliwi mimo, że nie zawsze jest to możliwe. Oczywiście absolutnie nie mówię, że jest to złe bo czerpanie radości z życia jest niezwykle istotne. To, na co chciałam zwrócić uwagę to fakt, że wiele osób robi to na pokaz i przez takie osoby czasem czujemy się trochę nieswojo ale też odrobinę niesprawiedliwie potraktowani przez los. Gdy spotka nas coś przykrego zaczynamy się zastanawiać dlaczego akurat nas to spotyka i dlaczego to akurat my mamy takiego pecha. A gdy sytuacja zaczyna się stabilizować wracamy do naszej bańki mydlanej.

Pewnie wiele razy przepracowaliście (tak jak i ja) taki stan rzeczy. Idealne życie jest rewelacyjną alternatywą dla szarej rzeczywistości ale doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że na co dzień nie jest tak kolorowo. Przekładamy to też na nasze albumy no bo kto by chciał oglądać wspomnienia naszych problemów czy porażek? Wolimy o takich rzeczach po prostu zapomnieć niż się z kimś tym dzielić.

project-life-dokumentacja-trudne-chwile-2

DOKUMENTOWAĆ CZY NIE?

            Kwestią sporną jest to, czy takie wspomnienia powinny znajdować się w Project Life’owych albumach czy też nie. Tak jak wcześniej to podkreśliłam, jest to indywidualna sprawa każdego z nas. Faktem jest jednak to, że od takich rzeczy nie uciekniemy i możemy się jedynie zastanawiać: dokumentować czy nie? Wiadomo, że o pewnych sprawach wolelibyśmy nie pamiętać, ale myślę, że i takie wspomnienia można „ograć” w taki sposób, żeby nie były dla nas aż tak przykre. Zresztą niektóre firmy produkujące akcesoria do albumowania tworzą specjalne kolekcje poświęcone utracie kogoś bliskiego czy też wygraniu walki z chorobą utwierdzając nas w przekonaniu, że takie chwile są warte tego, aby znajdować się w naszym albumie a przede wszystkim w naszej pamięci.

project-life-dokumentacja-trudne-chwile-3

            Podczas tworzenia albumu przemyślenie pewnych kwestii jeszcze raz i poukładanie sobie w głowie pewnych rzeczy może być też dla nas bardzo pomocne. Patrząc na niektóre sprawy z perspektywy czasu możemy dojść do sedna problemu, np. jaki popełniliśmy błąd i co powinniśmy byli zrobić aby zapobiec takiemu obrotowi spraw. Opcje są dwie: albo uznamy to za świetną lekcję albo będziemy się czuć źle dlatego, że znów rozmyślamy o tym co było dla nas trudne i przyniosło wiele problemów.

project-life-dokumentacja-trudne-chwile-4

JEŚLI TAK, TO JAK?

            Albumy to dość prywatna rzecz jednak bardzo często się nimi dzielimy w mediach społecznościowych albo pokazujemy znajomym. Większość z nas zapewne ceni na tyle swoją prywatność, że nie chce pokazywać obcym ludziom szczegółów związanych z osobistymi sprawami a tym bardziej problemami, które nas dotykają. Jednak jeśli chcemy pokazać stronę na której jest wspomnienie, którym wolelibyśmy się nie dzielić zawsze możemy je umieścić pod jakąś inną kartą. Dokumentowanie zresztą to nie tylko zdjęcia ale też journaling, w którym możemy zawrzeć wspomnienia, których nie mieliśmy sposobności albo po prostu nie chcieliśmy uwiecznić na zdjęciu. W ten sposób stworzymy coś, o czym będziemy wiedzieć tylko my (i ewentualne zaufane grono wtajemniczonych).

project-life-dokumentacja-trudne-chwile-5

Patrząc jednak z drugiej strony skoro dzielmy się tak obficie dobrymi wspomnieniami to dlaczego pomijamy te mniej wesołe? Być może jest to opcja dla nieco bardziej otwartych i odważnych ale pokazuje wewnętrzną siłę i to, że nie próbujemy na siłę idealizować rzeczywistości a pokazywać ją taką jaka jest naprawdę. Wiele osób zapewne doceniłoby odwagę, siłę oraz determinację. Wobec tego może więc czasem warto się zastanowić aby ubrać nasze porażki i problemy jako takie małe zwycięstwa, dzięki którym staliśmy się silniejsi i tym, kim jesteśmy obecnie.

--------------

Natalia